Rodzicielska praca nad sobą

Wyobraź sobie, że każde dziecko ma w swoim wnętrzu magiczny kubeczek. Kiedy jest on wypełniony, dziecko może się rozwijać i wzrastać. Jednak gdy kubeczek jest pusty potencjał twojej pociechy maleje. Tym, co wypełnia naczynie jest bezwarunkowa miłość i pełna akceptacja dziecka jako osoby.” (M.Steinke-Kalembka)

Każdy warsztat Pozytywnej Dyscypliny zaczynam od ćwiczeń, które wywołują refleksje nad rodzicielskimi przekonaniami, postawami, które pozwalają ujrzeć zachowania dzieci z innej perspektywy. Kluczem do „pozytywnego rodzicielstwa”, ale też do budowania relacji z dzieckiem, która jest podstawą jego zdrowego rozwoju, jest rodzicielska praca nad sobą. Czasami wymaga ona zmiany wzorców myślenia, przełamania schematów, pracy z emocjami – jest to z reguły praca na wielu polach jednocześnie.

HISTORIA

Każdy z nas ma swoją historię, która determinuje często sposób naszego reagowania i postępowania. Jest pewnego rodzaju filtrem, przez który postrzegamy świat. Nie mamy wpływu na to, jak tworzyli ją nasi opiekunowie w pierwszych latach naszego życia. Mamy natomiast kontrolę nad tym jak postrzegamy nasze wczesne doświadczenia i tych, którzy nam towarzyszyli.

  • Jakie było Twoje dzieciństwo? Jak je pamiętasz?
  • Jakie wydarzenia, relacje wpłynęły na to, kim jesteś obecnie? Jak wyglądała Twoja relacja z rodzicami na przestrzeni lat i jaka jest obecnie?
  • Jakie przekonania wobec dzieci, wychowania nosisz w sobie?

Może zechcesz wykonać ćwiczenie polegające na napisaniu swojej historii? To ciekawe i wiele wnoszące do naszego życia doświadczenie. Jeśli wiesz, że to będzie trudne a emocje będą trudne do udźwignięcia – dobrze wykonać je pod okiem terapeuty / psychologa.

Gdy napiszesz swoją historię, weź zakreślacz lub czerwony długopis i zaznacz te części które, gdyby można było cofnąć czas, chciał(a)byś „poprawić”, które nie służą byciu takim rodzicem czy partnerem, jakim chciałbyś być. Nie chodzi o to, że masz wymazać te doświadczenia, że masz zaprzeczać jakimś częściom Twojej historii czy udawać, że pewne rzeczy nie miały miejsca. Chodzi o wzięcie odpowiedzialności za swoją historię i za to, że Twoja przeszłość nie będzie rządzić tym, co jest teraz. Chodzi o to, by powiedzieć:

„To jest to, co wydarzyło się w moim życiu. Ukształtowało mnie w taki sposób. Teraz mam moc by to zmienić”.

Warto też spróbować znaleźć pozytywny aspekt w negatywnych doświadczeniach np. uczyniło mnie to silniejszym, nauczyło mnie to samodzielności itp.

Teraz jesteś tu, uczysz się nowych rzeczy, chcesz przełamać „stare” schematy. Przyjrzyj się, czy kogoś nie obwiniasz („przez ojca nie umiem wyrażać emocji”, „łatwo wpadam w szał i mam to po matce”). Kiedy przestajemy obwiniać, a zaczynamy brać odpowiedzialność za swoje zachowania, uwalniamy się i możemy iść dalej. Być może Twoi rodzice / opiekunowie popełnili wiele błędów, ale pewnie też starali się jak najlepiej, tak jak umieli. Oni też mieli swoją historię i swoje doświadczenia.

Zastanów się. Co się stanie jeśli wszystko pozostanie takim jakie jest teraz? Jak będzie wyglądało Twoje życie za 10 lat? Jak będzie wyglądała Twoja relacja z dzieckiem / partnerem? A jeśli zmienisz to, co chcesz zmienić – jaki obraz otrzymujesz?

Możesz napisać swoją historię jeszcze raz, w sposób który Cię wspiera. Albo twórz jej dalszy ciąg, zgodnie z własną wizją. Gdy zmieniają się nasze myśli, zmieniają się też emocje, a za tym idzie zmiana zachowania. Możemy wskakiwać na utarty szlak i wychowywać dzieci tak jak rodzice nas wychowywali, kontynuować wzorce które wynieśliśmy z domu. Możemy też czuć potrzebę, by działać na przekór tym schematom. Warto się zastanowić dlaczego i określić nasze własne rodzicielskie cele oraz sposób, by je osiągnąć.

„W rzeczywistości na nasze relacje z dziećmi, a zatem na ich rozwój, najpotężniejszy wpływ ma to, jaką naukę wyciągnęliśmy ze swoich doświadczeń z własnymi rodzicami i jak uwrażliwieni jesteśmy na potrzeby naszych pociech.” (D.Siegel/T.Bryson)

WYZWALACZE

„Chwile, które usiłujecie po prostu przetrwać, są w istocie okazjami, by pomóc waszemu dziecku rozkwitnąć.” (D.Siegel / T.Bryson)

Pomyśl o sytuacji, w której poczułeś/poczułaś bardzo negatywne emocje w kierunku dziecka. Przypomnij sobie dokładny moment, w którym zmienił się Twój nastrój. Jako przykład weźmy dość typową sytuację: bijące się rodzeństwo. Jednak to nie „wyzwalacz” emocji, to okoliczności. Wyzwalacz to to, co się dzieje w Twoim umyśle i ciele gdy dzieci walczą. Spróbuj sporządzić własną listę (opis sytuacji obok może pomóc Ci oddzielić okoliczność od tego, co faktycznie wywołuje Twoje emocje). Okoliczność / sytuacja to to, co by zarejestrowała kamera.

Gdy dziecko „wyprowadza nas z równowagi”, „doprowadza nas do szału” często pokazuje nam nasze nierozwiązane problemy z przeszłości, czasami z dalekiej, z dzieciństwa. Niekiedy też my sami swoim zachowaniem uniemożliwiamy nawiązanie relacji pełnej miłości.

Gdy narasta w Tobie napięcie, cokolwiek robisz, mówisz czy chcesz powiedzieć – zatrzymaj się. Pauza. Stop. Weź kilka głębokich wdechów. Poszukaj odpowiedzi na pytania:

Dlaczego ta sytuacja wywołuje w Tobie taką żywą reakcję?
Dlaczego chcesz aby było akurat tak a nie inaczej?
„Dlaczego „NIE”? Czy dążenia dziecka naruszają Twoje lub czyjeś granice?” (M.Musiał)
Czy są jakieś myśli które z reguły się w tej sytuacji powtarzają? Czy są one oparte na faktach? Jakie emocje wywołują?

Zatrzymanie się , choćby w połowie zdania czy słowa daje nam możliwość zastanowienia się nad sytuacją i zmianę mocno emocjonalnej reakcji na racjonalną odpowiedź.

Warto sporządzić listę technik, które pomogą nam szybko ustabilizować emocje. Czasem wystarczą 2-3 minuty aby emocje zaczęły opadać. Po co je spędzać wrzeszcząc i pogarszając tylko sytuację? To też najefektywniejsza droga uczenia dziecka samoregulacji – przez modelowanie i przykład.

SPOSTRZEGANIE I WARTOŚCI

  • Często redukujemy widzenie dzieci jedynie do ich zachowań. Czy umiesz widzieć motywy kierujące zachowaniem dzieci jako czyste? Czy potrafisz dokonać oceny zdarzenia z perspektywy dziecka?
  • Jak to jak postrzegasz dzieci wpływa na to, jak je traktujesz?
  • Czy czujesz presję społeczną aby dzieci zachowywały się „odpowiednio” w miejscach publicznych? Czy ich dziecięce zachowanie Cię zawstydza?
  • Jak mówisz o dzieciach w ich obecności? Jak byś się czuł gdyby ktoś w ten sposób mówił o Tobie?

Zastanów się – jakie są Twoje wartości, czym się kierujesz w wyborze priorytetów? Na czym zależy Ci najbardziej? Czego chcesz dla siebie? Czego chcesz dla swoich dzieci?

Jeśli chcesz mieć dobre relacje z dziećmi, pragniesz abyście byli blisko – teraz i za 10, 20 czy 30 lat – buduj je TERAZ. Jeśli to, że najczęściej „musisz” coś zrobić, a dzieciom na zaproszenie do zabawy, rozmowy czy wspólnego spędzenia czasu odpowiadasz: „nie teraz”, „nie mogę”, „daj spokój” – to jest prawdopodobne, że dzieci zareagują kiedyś tak samo. Nie z zemsty. Tylko dlatego, że ponad dialog, relację, bliskość będą „nauczone” przedkładać coś innego, coś co „muszą zrobić”. Czy jesteś na to przygotowany?

Jeśli zdajesz sobie sprawę z tego, że uciekasz w pracę, obowiązki domowe czy inne czynności, zastanów się skąd się to bierze. Nie obwiniaj się. To nie oznacza, że nie kochasz dziecka. Może nie lubisz pewnych zabaw? Może w hierarchii wartości elementy związane z pracą czy porządkiem zajmują miejsce bardzo wysoko? Może czujesz presję otoczenia np.na porządek w domu, a jednocześnie nie masz pomocy w obowiązkach i przez to odmawiasz dzieciom wspólnego spędzania czasu? Może odnosisz wrażenie, że nie potrafisz… Dotarcie do powodu to pierwszy krok w kierunku zmiany. A sposobów wyrażania miłości jest wiele.

Często bywa tak, że nasze obecne oczekiwania czy zachowania stoją w sprzeczności z wizją przyszłości, albo też zauważamy rozdźwięk między wartościami a działaniami. Stawianie sobie pytań pomaga te sprzeczności wychwycić, znaleźć odpowiedzi, rozwiązania. Zachęcam Was do refleksji. I do tego, aby Wasze działania były podyktowane Waszymi świadomymi wyborami lub rodzicielską intuicją.

Na odnalezienie swojej drogi zawsze jest dobry czas.

Czytając  „Z wielką odwagą” Brene Brown od razu wiedziałam, że ten cytat będzie zakończeniem tego artykułu. Zawiera on dodatkowe ważne pytania: „Czy potrafimy na tyle tolerować własną wrażliwość, by doświadczać jej choć przez minutę? Czy może musimy rozładować uczucie wstydu i dyskomfortu próbując zmienić sposób myślenia naszego dziecka bądź obwiniając je za to, że przekroczyło granicę? Czy potrafimy wykorzystać okazje, by wyrazić uznanie dla jego empatii?

Czy potrafimy naprawiać błędy i naprawiać je? Czy sami potrafimy przyznawać się do naszych doświadczeń, skoro chcemy aby dzieci przyznawały się do swoich i potrafiły o nich szczerze mówić?”


Na podstawie:

Rebecca Eanes „Positive Parenting. An essential guide.”
oraz:
Daniel Siegel, Tina Bryson „Zintegrowany mózg, zintegrowane dziecko.”
Daniel Siegel, Mary Hartzell „Świadome rodzicielstwo”.
Małgorzata Musiał „Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami współczesnej rodziny”.

Podobne posty
0