O „niejadkach”- czyli jak pomóc dzieciom z wybiórczością pokarmową?

Nie zmuszaj do jedzenia! Szukaj sposobów, aby próbowanie nowych produktów było przyjemnością.

Wybiórczość pokarmowa, często przez rodziców nazywana wybrednością w jedzeniu, to jedna z ich najczęstszych skarg. Rzadko które dziecko je wszystko, chętnie próbuje nowych rzeczy, obcych kuchni, specyficznie wyglądających czy pachnących produktów. Raczej jednak większość dzieci (podobnie jak i dorosłych) postrzega niektóre produkty żywnościowe jako niesmaczne. Często są to warzywa.

Pewnie większość rodziców określiła choć raz swoje dziecko jako niejadka. Pod względem rozwojowym jest to normalne, że dziecko przechodzi przez etapy, w których jest bardziej wybredne (szczególnie wtedy gdy rozwija się ich autonomia i dziecko chce dokonywać wyborów). Z czasem dojrzewają również kubki smakowe dziecka i z malucha, który zjadał wszystko co miał przed sobą wyrasta dziecko, które zaczyna być dość „ostrożne” w tym, co je.

Zmuszanie dziecka by siedziało przy stole tak długo, aż zje nie jest metodą rozwiązania tego „problemu”. Z reguły przynosi to odwrotny efekt. Stresuje rodziców, dziecko, zaburza relację pomiędzy nimi a także buduje u dziecka negatywne skojarzenia związane z jedzeniem. A to przecież nie jest chyba celem żadnego rodzica / opiekuna.

Co robić?

Nie zmuszaj i próbuj powoli i delikatnie rozszerzać dietę. Jeśli wyniki Twojego dziecka są prawidłowe i lekarz nie wspomina o szczególnych wymogach żywieniowych – nie ma pośpiechu, nie walcz z dzieckiem o każde ziarnko groszku czy kęs marchewki.
Bierz pod uwagę to co dziecko lubi i jednocześnie zachęcaj do próbowania nowych rzeczy. Dobrze, jeśli dasz przykład dziecku i próbowanie nowych rzeczy będzie traktowane jako przygoda. Możecie zrobić listę produktów do spróbowania i w ramach zabawy będziecie je smakować.

Czasami potrzeba kilku czy nawet kilkunastu prób aby nowy produkt nam zasmakował. Spróbujcie sami z rzeczami, które są dla Was nowe. Nie każda od razu zachwyca. Możecie też spróbować czegoś, czego nie lubiliście w przeszłości. Często po kilku próbach już mamy bardziej pozytywne podejście do czegoś, co za pierwszym razem nam nie zasmakowało. Wystarczy odrobina, czubek łyżeczki. Nie chodzi o zmuszanie się do zjedzenia dużej ilości produktu. Można kombinować z formą, strukturą produktu – warto być kreatywnym. Tym sposobem też pokazujemy dziecku, że pod względem smaku możemy się adaptować. To nie jest coś niezmiennego.

Dobrze jest wiedzieć dlaczego dziecko odmawia zjedzenia danego posiłku. Czy chodzi np. o zapach, konsystencje. Czasami chodzi tylko o nitkę z pora w ulubionej zupie i już mamy „blokadę” u dziecka.

Jeśli nasze dziecko tylko okazjonalnie bywa „niejadkiem” dobrze mieć też standardowe opcje „zamienników” np. zamiast typowej obiadokolacji – szybka sałatka, płatki zbożowe z jogurtem – coś co dziecko lubi. Warto by było to ustalone – ponieważ wtedy unikamy sytuacji gdzie dziecko poda nam przykład tego, na co ma ochotę, ale będzie to na tyle czasochłonne, że zanim to przyrządzimy, to już mu smak na daną rzecz przejdzie.

Warto jest też rozmawiać z dzieckiem, że jeżeli produkt który dziecko lubi leży obok czegoś „niejadalnego”, lub nawet – co gorsze – jest z nim zmieszany – nie spowoduje, że całe danie jest już „skażone” czy „zanieczyszczone”. Dobrze jest zachęcać dziecko, aby odłożyło na bok / na inny talerz to czego nie lubi lub oddało np.rodzicowi. Praca nad tą kwestią wymaga czasu i dobrze jeśli rodzic daje przykład np.jeśli nie przepada za bananami, a w restauracji zostaną one podane np.z naleśnikami –spokojnie odkłada je na bok i cieszy się smakiem tego, co zamówił.
Jeśli masz małe dziecko, które uczęszcza do przedszkola i tam odmawia jedzenia, dobrze jest – gdy już wiemy w czym problem – porozmawiać w placówce o tym, by tam gdzie jest to wykonalne, nie dawać dziecku czegoś, czego nie akceptuje. Mój syn nie przepada za zawiesistymi gęstymi sosami – okazało się, że zaczął zjadać dania, które po takiej rozmowie – przestały pływać w sosie o konsystencji kisielu.

I to, co jest bardzo istotne w zachęcaniu dzieci do jedzenia, to częstszy kontakt z produktami spożywczymi np.podczas zakupów. Jak najwięcej okazji do oglądania, dotykania, wąchania – w tym też wspólne przyrządzanie posiłków, może zaowocować większą otwartością na spróbowanie. Jest to też okazja do wspólnego spędzania czasu, budowania relacji, tworzenia dobrej atmosfery wokół jedzenia i budowania pozytywnych skojarzeń.

Na  podstawie artykułu Rachel Ehmke.

Recommended Posts
0