Być rodzicem, „gdy wszyscy patrzą”

Jak wiele razy czułeś się zmuszony do stosowania metod wychowawczych, których zazwyczaj nie używasz, tylko dlatego, że byłeś pod ostrzałem opinii otoczenia? Czy niekiedy masz wrażenie, że powinieneś zareagować inaczej – zwłaszcza gdy czujesz na sobie oceniające spojrzenie osób, które wierzą, że „poniesienie konsekwencji” oraz „kara” są niezbędne, gdy dziecko złamie zasady? Być może jest tak, że im bliższe są Tobie te osoby, tym mocniej to odczuwasz.

Rodzicielstwo samo w sobie jest pasmem wyzwań. Krytyczne spojrzenia z pewnością go nie ułatwiają. Nie tylko musimy być super-kreatywni aby pomóc dziecku poradzić sobie w taki sposób, który nie narusza granic innych osób. Musimy to robić na oczach publiczności! I to często takiej, co do której odnosimy wrażenie, że ocenia nas jako złych rodziców. Bo przecież gdybyśmy byli dobrzy, nasze dziecko nie pozwalałoby sobie na takie „niegrzeczne” zachowania!

A to nie tak! Sprawianie kłopotów i trudne zachowania są wpisane w rozwój – nawet cudowne dzieci rodziców, których podziwiamy (ale nie przebywamy z nimi 24 godziny na dobę). Te wrzeszczące, kładące się na ziemię 2-3 latki wyrastają najczęściej później na świetne dzieciaki i całkiem stabilnych emocjonalnie dorosłych. Nie ma obaw, że to „zostanie im tak na zawsze”, jeśli na to w ogóle pozwolimy.

Czy Twoje dziecko zachowywałoby się lepiej gdybyś był bardziej autorytarnym rodzicem? Być może…Jednak prawdopodobnie tylko do czasu. Dziś wiemy, że taki styl wychowania nie przyczynia się do zdrowego rozwoju dziecka i trwa jedynie mnie więcej do momentu, kiedy mamy fizyczną przewagę nad dzieckiem. Stawianie granic i uczenie zasad życia społecznego nie musi się wiązać z groźbami, karami i wyzwiskami. Lepiej jeśli jest spokojną nauką tego, co jest akceptowalne a co nie i dlaczego.

Poniżej kilkanaście pomysłów na to jak pomóc sobie (i dziecku) w obliczu krytycznych spojrzeń.

  1. Zadbaj o podstawowe potrzeby. 

Uprzedzaj fakty. Nie zabieraj do sklepu czy w inne miejsce publiczne dziecka głodnego czy zmęczonego. Nawet idąc do restauracji możesz założyć, że dziecko będzie już „wściekle głodne” i tą wściekłość zademonstruje, zanim posiłek będzie podany. W supermarkecie zawsze możesz zacząć od wręczenia dziecku bułki lub innej przekąski na czas robienia zakupów. Jeśli idziesz gdzieś, gdzie od dziecka będziesz wymagać chwili spokojnego siedzenia w miejscu – daj mu się wcześniej wybiegać. Dzieci w naturalny sposób podążają za swoimi potrzebami. Im lepiej to rozumiesz, im bliżej potrzeb jesteś, im bardziej dziecko dostrzega ten empatyczny kontakt – tym spokojniejsze będzie.

  1. Przygotuj dziecko. 

Wyjaśnij, nawet małemu dziecku, co będzie się działo. Opisz co będziecie robić i jakie są Twoje oczekiwania wobec zachowania.

  1. Zachęć dziecko do pozytywnych działań, pomocy.

Opisz sytuacje i porozmawiaj z dzieckiem jaki można wnieść pozytywny wkład do danej sytuacji.

„W restauracji kelnerzy roznoszą tace z jedzeniem i napojami. Jak możemy im pomóc przejść w taki sposób aby nic nie spadło, nic się nie rozlało?”

  1. Bądź obecny i uważny.

Często dzieci niewłaściwie się zachowują w sytuacjach publicznych, ponieważ czują, że nasza uwaga jest rozporoszona. Może to powodować w nich pewien niepokój i postępują tak być przyciągnąć naszą uwagę. Im lepszą mamy „łączność” z dzieckiem, tym mniej będzie w nim potrzeby zachowania się w niepożądany sposób.

  1. Spróbuj zaangażować dziecko.

Rozwój dziecka ma to do siebie, że jego największa część nie odbywa się gdy dziecko cicho siedzi i patrzy, tylko wtedy gdy doświadcza świata, eksploruje otoczenie. Będąc w sklepie – (nieistotne czy kupujesz warzywa czy śrubki) możesz poświęcić moment np.na taki dialog „Zobacz ile jest rozmiarów śrub. O, jaka ta jest malutka! Jak myślisz, do czego można jej użyć?” Jest wiele produktów, którymi można pobudzić ciekawość i rozwijać uważność u dziecka. Można je oglądać, dotykać, wąchać, zakupić by posmakować…A taka wizyta w sklepie nie jest wtedy dla dziecka nudna.

  1. Kiedy dziecko staje się niespokojne, nie ignoruj tego.

Większość z nas też staje się niespokojna, przyspieszamy, nasze ruchy stają się bardziej nerwowe. Mówimy „już idziemy do kasy, wytrzymaj jeszcze kilka minut!” Jednak małe dziecko nie ma jeszcze rozwiniętych zdolności samoregulacji i nie potrafi się zdobyć na kilkuminutową cierpliwość. Potrzebuje Ciebie by wrócić do równowagi. A zatem, zamiast nerwowo przyspieszać, spróbuj zwolnić i weź głęboki wdech. Poświęć kilkadziesiąt sekund na kontakt z dzieckiem – przytulenie, kontakt wzrokowy, wspólne ciche śpiewanie itp. To może wystarczyć by dokończyć zakupy w dobrych nastrojach.

  1. Szukaj sposobów na realizację lub przekierowanie dziecięcych impulsów.

Doskonale działają żarty, śmiech, wygłupianie się. A czasem przerwa w czymś, co nie jest atrakcyjne dla dziecka i realizacja jego potrzeby (np.ruchu, wybiegania się).

  1. Zacznij od empatii, słuchania i kontaktu – zamiast od rozwiązywania problemów. 

Kiedy dziecko czuje się wysłuchane i zrozumiane, szybciej może się uspokoić i jest bardziej skłonne do współpracy.

 „Widzę, że jesteś naprawdę wściekły. Chcesz teraz o tym porozmawiać?…Ah, więc jesteś zły ponieważ twój przyjaciel powiedział…”

  1. Zdecyduj co Ty zrobisz i trzymaj się tego, nawet jeśli dziecko się opiera. 

Kiedy dziecko nieustannie jęczy „Ale JA CHCĘ tego batona!”, wiesz, że go chce, jednak nie oznacza to, że za każdym razem masz go kupić. Okazujesz zrozumienie, jednak kiedy nie ma w Tobie wewnętrznej zgody by dziecko go zjadło, pozostajesz przy swojej decyzji. Możesz ewentualnie zaproponować inną przekąskę np.owoc. Może się zdarzyć, że Twoja odmowa wywoła głośny płacz, być może nawet najlepszą opcją będzie opuszczenie sklepu. Trzeba być na to gotowym. Jednak z czasem dziecko się uczy, że nie zawsze możemy kupić to co chcemy. Albo, że nie kupisz batonika, ale z owoców może wybrać co tylko zechce.

Oczywiście są sytuacje, gdzie nie możesz sobie pozwolić na gwałtowne reakcje np. jeśli lecicie samolotem, a dziecko chce biegać. Wtedy zapominamy na moment o metodach długoterminowych i dążymy do przekierowania uwagi:

 „Chcesz wstać! Trudno jest tak długo siedzieć.”

Powiedz kiedy to, czego chce, będzie możliwe: „Jak tylko wystartujemy, będziesz mógł wstać!”

Podpowiedz co może zrobić z impulsami: „Twoje ciałko chce się ruszać! Możesz…” (pokaż ruchy rękami, nogami które można wykonać). 

Zaangażuj dziecko w to co się dzieje: „Zobacz! Startujemy! Samolot się wznosi coraz wyżej!”

Wyciągnij zawiniątko z zabawką lub książeczką, które wcześniej przygotowałeś. „Zobacz, co za niespodzianka! Co jest w środku?!”

  1. Zabierz dziecko w ustronne miejsce. 

Jeśli twoje dziecko akurat ma kryzys, trudno jednocześnie poświęcać mu uwagę i robić zakupy. Czasem lepiej je ‘zgarnąć’ i przenieść w inne miejsce – gdzieś, gdzie nie będzie innych osób przyglądających się sytuacji i rzucających komentarze, które nie pomagają. Dzięki temu, nie będziesz czuł presji by być takim rodzicem, jak życzy sobie oceniające cię otoczenie i będziesz mógł bardziej polegać na własnej rodzicielskiej intuicji.

  1. Uspokajaj siebie. 

Dzieci mają prawo zachowywać się…jak dzieci. Nie ma nic zaskakującego ani wstydliwego w tym, że potrzeby dzieci stoją czasem w sprzeczności z potrzebami dorosłych (by coś załatwić, zrobić zakupy, posprzątać dom itp.). Zakłopotanie może pojawić się w momencie gdy na ten konflikt interesów zareagujesz jak rodzic, jakim NIE chcesz być. Jeśli czujesz, że tak się dzieje, że wpadasz w utarte schematy, których wolałbyć unikać – zatrzymaj się, weź głęboki oddech i dokonaj wyboru – jak chcesz zareagować na daną sytuację. Powtarzaj sobie: „Nie muszę się spieszyć. Ania zachowuje się jak dziecko, bo jest dzieckiem. Potrzebuje mojej pomocy, by sobie poradzić.” 

  1. Przygotuj się, że będzie trzeba coś powiedzieć obserwatorom.

Z reguły możesz zignorować gapiów i oddalić się z dzieckiem w miejsce, gdzie oboje poczujecie się swobodniej. Czasem jednak ktoś „życzliwy” może się wtrącać, dawać rady, próbować odwrócić uwagę dziecka. Dobrze mieć w zanadrzu odpowiedź, która zapewni taką osobę, że to nie akcja ratunkowa i nie potrzebujesz jej pomocy by „naprawić” dziecko. Coś w stylu: „Wszystko będzie dobrze, potrzebujemy tylko chwili na osobności.

  1. Pamiętaj, że przede wszystkim jesteś odpowiedzialny za dziecko. 

Kiedy twoje dziecko krzyczy w samolocie i oczy wszystkich pasażerów skierowane są na was, naturalnie chcesz jak najszybciej zacząć kontrolować sytuację i uciszyć dziecko (nawet jeśli kontrola nie jest twoim naturalnym stylem). Owszem, inni pasażerowie mają prawo do spokojnego lotu, niezdominowane przez twój aktywne dziecko. Jednak skoncentrowanie się na nich spowoduje tylko twój większy niepokój i osłabi możliwości pomocy twojemu dziecku. Dopóki mu nie pomożesz, prawdopodobnie będzie krzyczało / płakało więc lepiej zignorować wszystko wokół i skupić się na kontakcie z dzieckiem. Inni są naprawdę bardziej zainteresowani tym by mieć spokojny lot, niż tym by ciebie oceniać. Myślenie o tym „co myślą wszyscy” nigdy nie pomaga.

  1. Przyjmij założenie, że „widownia” może być pomocna.

Przyjmij założenie, że obserwujący was ludzie mają dobre intencje, chcą aby udało wam się wyjść z trudnej sytuacji. Wiedzą, że dzieci potrafią być nieprzewidywalne i nieracjonalne. Mogą myśleć, że znają najszybszy sposób rozwiązania problemu, jednak idź własną drogą. Dziecko upora się z emocjami, jeśli otrzyma twoje wsparcie, empatię, łagodność.

Może się zdarzyć, że ty poczujesz się zakłopotany tym jak dziecko się zachowuje. Jeśli otoczenie stanowią osoby bliskie, możesz im wytłumaczyć, że twoim celem jest wychowanie dziecka szczęśliwego i inteligentnego emocjonalnie, a karanie do tego nie doprowadzi. Jeśli to ludzie całkiem obcy w sklepie czy na ulicy – być może nigdy więcej już ich nie spotkasz, nie musisz też im się tłumaczyć z własnych wyborów. Możesz się uśmiechnąć i powiedzieć „każdy ma czasem zły dzień” – nikt nie będzie mógł się z tym nie zgodzić.

Warto być w takich sytuacjach blisko własnych przekonań. Blisko dziecka. A to, co pomyślą o tym inni…to tylko ich sprawa.


Tłumaczenie artykułu 14 Tips for Parenting in Public Dr Laura Markham

Podobne posty
0